Duży sęk

kabaret: Kabaret Dudek
Poprawiono: 22 sierpień 2012
Utworzono: 20 sierpień 2012
Odsłony: 12584

1. Halo? Poproszę Lubartów 444. Nie ma numeru? A jaki jest? 555? A co to za firma? Ta sama? Co się podniosło? Numery telefonów? A, zawsze jakiś postęp. Halo Luabrtów!?
2. Halo?
1. Czy dyrektor Frąckowiak?
2. A kto mówi?
1. Ale czy dyrektor Frąckowiak?
2. Ale kto mówi?
1. Jeżeli nie dyrektor Frąckowiak, to ja panu powiem moje nazwisko to ono panu nic nie powie.


2. To niech mi pan powie to ja panu powiem czy mi powie.
1. Kowalczuk moje nazwisko. Panu coś mówi?
2. Nic mi nie mówi.
1. A kto mówi. Dr Frąckowiak?
2. Dyrektor, ale nie Frąckowiak.
1. A gdzie jest Frąckowiak?
2. Tam, gdzie jest każdy dyrektor, jak nie jest dyrektorem.
1. Na długo?
2. 3 lata. Ale będzie rewizja.
1. Obrona zgłaszała?
2. Nie prokurator.
1. Z kim mówię?
2. Wiśniak, nowy dyrektor.
1. Moje najszczersze, do widzenia.
2. Jak pan już dzwoni, to mam sprawę.
1. Ale o co chodzi?
2. O nic. Jest duży sęk.
1. CO jest?
2. Sęk!
1. Deska? Drzewo?
2. Muszę do końca kwartału wydać 3 mln zł.
1. Na co?
2. Nie wiem, wszystko jedno. Jak nie wydam to mi obetną dotację, bo to by oznaczało, że mi nie będą potrzebne. Mi są potrzebne ale nie teraz.
1. Zróbcie może pożar magazynów, u nas były 3 w tym roku.
2. Nie mamy magazynów. Spaliły nam się.
1. No to masz pan do przodu.
2. Tylko 125 tys. straciłem. Puste były.
1. Panie jak pan mógł dopuścić do spalenia pustych?
2. Dureń jeden zaprószył ogień, komendant straży.  Wylałem na zbity pysk.
1. Postawcie nowe i jeszcze raz spalcie.
2. Ale na tym mogę stracić tylko pół miliona, nawet jak się spalą super, z całym towarem.
1. A co teraz produkujecie?
2. My?
1. Tak.
2. chwilę, zaraz się dowiem. Pani Basiu, co my teraz produkujemy? CO? Zapornice łańcuchowe typ 11-W.
1. CO to jest?
2. Chwilę, zaraz się dowiem. Pani Basiu, co to jest te zapornice? Co?! A, to są łańcuchy do drzwi.
1. Rozumiem. Kawałek grubego łańcucha.
2. Cienki, w ręku można urwać.
1. I kupują?
2. Panie, ludzie to chamy, wszystko kupią. Po 20 sztuk kupują.
1. A, rozumiem, przybijają jedno pod drugim na całe drzwi i trzyma.
2. Nic nie trzyma, bo drzwi są w środku puste. Łączą jeden z drugim i są dobre do spuszczania wody.
1. Panie, sam mam taki bo nie mogłem dostać.
2. Myślałem, że to będzie bubel. że nie kupią. Że stracę. A tu idzie jak woda, jeszcze zysk mam.
1. Może macie cienką blachę?
2. Myślałem o tym. Gdybyśmy mieli cienką blachę, to byśmy robili konserwy. Ale nie mamy mięsa.
1. Szkoda, na konserwach można nieźle stracić jak się dobrze popsują.
2. Sama puszka się nie popsuje. Zresztą skąd wziąć puszkę? Pan nie ma?
1. Panie, ja mam 2,5 mln deficytu, to ja mam.
2. Co wy robicie?
1. Kryśka, co my robimy? Nie wygłupiaj się, no?! Co?! Nic. Nic nie robimy. Kryśka, dlaczego nic nie robimy? A, bo nie mamy z czego robić.
2. A my mamy z czego robić, ale nie mamy co robić. To co robić?
1. Mam jeden pomysł, ale nie wiem czy pan na co idzie.
2. Ja idę na wszystko, gdzie stracę 3 mln!
1. Więc my zamawiamy u was coś, co nam mogłoby być potrzebne, a wy to coś moglibyście wykonać. Wy nie wykonujecie, rozumiesz pan?
2. Coś przeczuwam.
1. Nie robicie nic, zawalacie termin.
2. Wy nas skarżycie, my przegrywamy. Płacimy wam karę umowną 3 mln zł.
1. Panie, jest pan potęga, ale nie 3, ale 2,5 mln nam płacicie. Ja nie mogę mieć zysku, bo leżę.
2. Powiedzmy, że płacimy wam 2,75 mln, wtedy każdy ma 250 tys. zysku do upchnięcia.
1. O, po połowie. To mi ulżyło.
2. Ale zaraz? Jak tu wymyślić coś takiego, co wam mogłoby być potrzebne, a my moglibyśmy to wyprodukować?
1. Panie, nie tacy dyrektorzy jak my zastanawiają się nad tym od dłuższego czasu.
2. I co?
1. Pomyśl pan sobie na głos jakąś literę.
2. G.
1. Jest pan blisko.
2. A oni?
1. A oni są jeszcze bliżej!!!!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Powered by JS Network Solutions