No to ma Pan problem (Najśmieszniejszy człowiek Świata) 2009 - Łowcy.B

kabaret: Łowcy.B
Poprawiono: 16 sierpień 2014
Utworzono: 22 sierpień 2012
Odsłony: 12160

 - Dzień dobry…
 - Dzień dobry!
 - Witam, witam.
 - Witam! Czy to najśmieszniejszy człowiek świata?
 - Gdzie z tą brudną łapą, człowieku. Oczywiście, że tak, że tak sobie pozwolę po hiszpańsku, exactly. Proszę bardzo, Pan do mnie? Proszę bardzo, Pan siada, będziemy od razu zaczynać.
 - (odsuwa krzesło)
 - Ho, ho, ho! Pierwszy żarcik. Żart z krzesłem, klasyka żartów. Już po żarcie. Nie wiem, czy Pan zna historię żartu, ale pierwszy raz żart z krzesłem zrobiła w XIII w. księżniczka Fiona Danielowi. A potem się przyjęło na salony, a obecnie to jest hit w klasach 1-3 szkoły podstawowej.
 - Rozumiem, czyli dobrze trafiłem? Najśmieszniejszy człowiek świata? Pan tra ta ta ta!
 - Oczywiście, że tak.


 - Więc proszę Pana, mnie sprowadza taki problem, bo ja mam tak, że jak opowiadam żart w towarzystwie, to ludzie się nie śmieją.
 - No to jest problem, to jest rzeczywiście, rzeczywiście problem.
 - To znaczy mnie osobiście śmieszą moje żarty, ja się bawię przy nich wyśmienicie, ale…
 - To mam receptę. Może Pan by sobie sam je opowiadał. Po co w to angażować niewinnych ludzi…
 - Jak sam, przecież żart z założenia opowiada się w towarzystwie!
 - No tak, ale śmieszny.
 - Dlatego właśnie przychodzę do Pana, może mi Pan jakoś pomoże.
 - Dobrze, to może spróbujmy, Pan jakiś pierwszy lepszy dowcip opowie, a ja go potem przeanalizuje i potem będzie tuningować.
 - Aha, mam opowiedzieć żart?
 - Tak, tak, proszę bardzo.
 - A może być taki mój ulubiony?
 - Niech będzie  petarda, po prostu.
 - OK., uwaga, złapcie się krzeseł.
 - Łapię się krzeseł.
 - Uwaga, mówię dowcip. Szła baba po lodzie.
 - O, z babą, moje ulubione.
 - Szła, szła, szła i pękł.
 - Dobry, dobry, temat jest ekstra, dajesz, dajesz. No, bo zaraz sobie tutaj paznokcie przybiję do krzeseł.
 - Ale to już koniec, no!
 - Co, koniec?
 - No koniec, że pękł.
 - Co Pan zna do połowy ten dowcip?
 - Jak do połowy, do połowy jest jak ona szła.
 - Jak szła? A gdzie zielonogórska pointa?
 - No że pękł.
 - No to ma pan problem. Proszę Pana, chodź Pan bliżej, będziemy tuningować.
 - Jak bliżej?
 - Z uchem chodź Pan bliżej. Dobra, spróbuj Pan tak:
 - (Szepcze na ucho. Obaj się śmieją do rozpuku).
 - Uwaga, dobra, teraz będzie petarda, złapcie się krzeseł mocno. Uwaga, mówię: Szła baba po lodzie, szła, szła, szła i weszła do pierwszej ligi.
 - Ha, no to Pan ma problem. Panu się nie da pomóc. Nie wiem, niech Pan poćwiczy w domu, przychodzi pół baby do lekarza i mówi: No ba!

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


Powered by JS Network Solutions